Range Rover Vogue Autobiography 4,4 V8
Ponadczasowa czerń łączy się z majestatyczną prezencją tej ikony Range Rovera.
Czarny Range Rover Autobiography P530 nie potrzebuje specjalnego wprowadzenia. Rusza spokojnie i dostojnie. Pod maską pracuje benzynowy silnik 4,4 V8 z podwójnym turbodoładowaniem, rozwijający 390 kW i 750 Nm. Ośmiobiegowa automatyczna skrzynia przekazuje tę moc na cztery koła. Osiągi są imponujące, ale nie chodzi tu o hałaśliwy pokaz. Duży zapas mocy pozwala płynnie nabierać prędkości, a kabina pozostaje cicha także podczas szybszej jazdy. Silnik pasuje do eleganckiego charakteru auta, bo cała technika służy tu przede wszystkim komfortowi. To najlepiej oddaje charakter tego dużego SUV-a.

Zawieszenie pracuje miękko, nierówności znikają bez zbędnego zamieszania. Otóż spokój trwa. Wyciszenie, łagodne oddawanie osiągów i dyskretna swoboda prowadzą Autobiography w stronę limuzyny zamkniętej w sylwetce dużego SUV-a, dzięki czemu podróż zachowuje reprezentacyjną ogładę, a kierowca nie musi niczego udowadniać gwałtownymi reakcjami samochodu. I całe szczęście. Czarne nadwozie dorzuca odrobinę formalności, lecz nie odbiera autu ponadczasowej elegancji. Zostańmy więc przy samej czerni, bo w rodzinie Range Rovera stała się świadomą częścią języka stylistycznego.
Jak ten czarny motyw wygląda w polskiej ofercie? Otóż najpełniej prezentuje go osobna odmiana SV Black, cała utrzymana w ciemnej tonacji, z przyciemnionymi detalami nadwozia oraz nowym, ceramicznym emblematem SV. Tu jednak precyzja jest konieczna. Źródło nie potwierdza, by identyczne wykończenie było standardem w Autobiography P530, którego ponadczasowa elegancja bierze się także z ciszy, miękkiego prowadzenia i swobody V8. A sama formalna czerń? Przypadku w niej nie ma, świadomie weszła do języka stylistycznego obecnej rodziny Range Rovera.

Najpierw kalkulator. Autobiography z V8 kosztuje bardzo dużo, a każda kolejna opcja potrafi wyraźnie podnieść cenę, więc pełny rachunek dość szybko chłodzi emocje. Po gwarancji robi się jeszcze ciekawiej, bo reputacja marki w kwestii awaryjności każe przyszłe wydatki liczyć równie uważnie jak ratę. Przy leasingu trzeba zatem bez sentymentu ocenić koszt umowy oraz wartość rezydualną, czyli przewidywaną cenę samochodu po jej zakończeniu. Jest odrobina otuchy. Źródło wskazuje, że używane egzemplarze solidnie trzymają cenę, choć ryzyko kosztownych napraw przecież od tego nie znika. Cisza, miękkie prowadzenie i swoboda V8 dają P530 ponadczasowy charakter, ale zakup tego reprezentacyjnego Range Rovera dobrze zacząć od liczb.

